czwartek, 21 lutego 2013

Winter wonderland ?








Zima odchodzi i wraca jak Lassie. Mam już dosyć mrozu, elektryzujących się włosów, przesuszonych partii twarzy, spierzchniętych ust, kozaków z minimalnym obcasem, spóźnionych autobusów... Z drugiej strony uwielbiam napawać się zapachem i smakiem gorącej kawy, patrzeć jak szadź ze zwykłego drzewa tworzy rzeźbę o niejednoznacznej estetyce, lepić ułomnego bałwana i doceniać ciepło rodzinnego domu. Okres zimy  z pewnością sprzyja czytaniu książek, leniwym wieczorom podsycanym kieliszkiem wina, nastrojowej muzyce. Powróciła moja miłość do Cole'a Portera, Audrey Hepburn i polskich filmów z lat 30. Właściwie nie powinnam narzekać. 

***
W moim posiadaniu znalazł się polski Harper's Bazaar. Kupiłam, usiadłam i przeczytałam. Czy naprawdę tak bardzo się różni od Elle czy InStyle'a ? Myślę, że jego długa i rzetelna tradycja nadal stanowi najważniejszy powód, dla którego ta gazeta ma tak wysublimowany status. Uważam, że te ważniejsze artykuły, które zawierają istotne informacje dotyczące mody, nie odbiegają od poziomu Fashion Magazine czy Viva Moda. Najważniejsze, że Polska ma ten tytuł, czekamy na Vogue'a :)


poniedziałek, 11 lutego 2013

Hand- made







Cóż można zrobić z zepsutym naszyjnikiem? Aplikacje zakrywające prawie niewidoczne guziczki. 
Ta prosta biała koszula jest teraz moją ulubioną. Jej kolor dodaje nieziemskiej elegancji, którą błyskawicznie i uroczo przełamują pozłacane roślinne wariacje.  

What I can do with broken necklace? Aplications for my white shirt. Now, it looks amazing and I wear it very often. I love connecting between elegance and the way to shine by Elie Saab

poniedziałek, 4 lutego 2013

Demakijaż z Douglas Beauty System




Uwielbiam sklepy Douglas. Przemiła obsługa, wspaniały asortyment, estetyczne wnętrza sprawiają, że zawsze mam ochotę przebywać na ich terenie :) Oczywiście musiałam polubić ich profil na facebooku. Dzięki temu mam teraz okazję testować nową serię do demakijażu i wieczornej pielęgnacji. Właściwie minęło już trochę czasu i mogę wreszcie podzielić się opinią na temat tych produktów. Zestaw składa się z dwufazowego lotionu do demakijażu oczu, pianki do mycia twarzy oraz odżywczego toniku. Rozpocznę od płynu do demakijażu. Przez długi czas byłam wierna "dwufazówce", o której wspominałam jakiś czas temu na blogu. Byłam przekonana o jej wyższości nad innymi. Jednak muszę zmienić swoje zdanie. Kompleks DBS kompletnie mnie oczarował. Mam bardzo delikatne oczy, poza tym noszę soczewki, więc mój demakijaż musi być delikatny, ale skuteczny. Lotion świetnie pozbywa się tuszu, wodoodpornego eyelinera, mocnych cieni, kredki do brwi. Porządne wstrząśnięcie wystarcza na jedno i drugie oko. Nie muszę, tak jak w przypadku podobnych produktów, zakręcać buteleczki i wstrząsać ponownie ubolewając, że po raz kolejny wylałam trochę płynu, ponieważ zakrętka jest uciążliwa w użyciu. Jego zapach jest delikatny, wręcz neutralny, co dodatkowo zapewnia mnie o nieszkodliwości. Po zakończeniu demakijażu zostawia ledwo wyczuwalną, tłustą warstwę działającą na korzyść wrażliwej skóry wokół oczu. 
Kolejnym krokiem jest umycie twarzy pianką. Według mnie konsystencja produktu przypomina raczej gęsty krem, który jest łatwy w aplikacji, a zapach ma bardzo przyjemny, wyrafinowany i przede wszystkim nienachalny. Dobrze pozbywa się pudru, podkładu, różu etc. Pozostawia twarz czystą i jasną. Niestety w moim przypadku muszę bardzo uważać na oczy, dwa razy produkt dostał się do nich i powodował lekkie szczypanie. Poza tym uwielbiam oczyszczać nim twarz i robię to czasami trzy razy w ciągu dnia :)
Kropką nad i jest odżywczy, bezalkoholowy tonik. Zapach ma podobny do pianki myjącej, więc zachęca moją skórę do "spożycia".  W drodze z łazienki do pokoju, w którym kończę codzienny demakijaż, moja skóra chłonie jakiś kurz, bakterie itd. Tonik oczyszcza ją z tych paskudztw i pozostawia odżywioną. Dzięki niemu pozbywam się uczucia ściągnięcia i przygotowuję cerę na przyjęcie kremów lub ewentualnych maseczek. Ten kosmetyk jest naprawdę wspaniały, jego działanie mogę porównać wręcz do efektów stosowania wody termalnej.
Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na kilka cech porządkowych. Opakowania kosmetyków są estetyczne, nowoczesne i bardzo praktyczne. Dozowanie jest zależne od nas, a nie od wielkości otworu. Produkty nie wylewają się, co wspomaga równomierną i dostateczną aplikację. Poza tym mają miłą dla oka kolorystykę i konsystencję dostosowaną do poszczególnych etapów demakijażu. Ich pojemność jest bardzo duża i wydaję mi się, że będę miała długą przyjemność współpracowania z nimi, szczególnie, że są wydajne (po ponad dwóch tygodniach zużycie jest niewielkie). Podsumowując, jestem zakochana w DBS kompleks. Polecam te kosmetyki wszystkim, którzy pragną łatwego, przyjemnego i skutecznego demakijażu połączonego z prawidłową pielęgnacją cery.

niedziela, 3 lutego 2013

Vanity fair













Zapomniałam o karnawale... Dlaczego nie zamieszkuję Ameryki Południowej? Dlaczego nie świętuję nowego rozdziału życia? Dlaczego nie mam czasu wpatrywać się w nowy album o Audrey? Rutyna i prawidłowe wykonanie wszystkich obowiązków zniewalają okrutnie, wpędzają w klatkę z purpurowymi zasłonami. Myślimy, że władamy tym wszystkim, jesteśmy dyktatorami życia, a tak naprawdę stajemy się niewolnikami własnych ambicji i zewnętrznych przekonań. Tak, mam na myśli sesję :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Last week

















Nie ma to jak zdjęcia przy jakiejś tam ścianie, o 5.30. Styczeń zamroził moją wenę blogową i otoczenie. Na szczęście są miłe aspekty tego tygodnia: prezent od Yves Rocher w postaci olejku arganowego, wyjątkowy portfel, który zdobyłam w bardzo ekonomicznej cenie oraz mój zapał do nauki (naprawdę nie spodziewałam się tego po sobie, chociaż nie mam pewności, czy coś z tego wyjdzie:)) 

There's nothing like photos near to grey wall and 5.30 o'clock. January frozen my creative blogging and background. Happily, I got gifts from Yves Rocher, I bought a  beautiful wallet and I am a good student now :)

Archiwum bloga

Obserwatorzy